Droga Do Domu

Codziennie podejmujemy decyzje, determinujące naszą przyszłość

Historia dotycząca Nękania i Znęcania


Już przed rokiem 2006 moja żona zaczęła stosować wobec mnie przemoc psychiczną i fizyczną. Zazwyczaj używała powszechnie obelżywych słów wobec mnie a czasami zdarzało jej się uderzyć mnie w twarz lub kopnąć w kroczę. Jednak w owym czasie nie miała ku temu zbyt wiele sposobności, gdyż ja służyłem jako oficer policji w systemie 2 zmianowym oraz pracowałem jako prawnik w IS Mecenat w Bielawie i w Policealnej Szkole Ochroniarskiej w Dzierżoniowie. Dodatkowo byłem w trakcie odbywania aplikacji radcowskiej. Praktycznie więc w mieszkaniu tylko spałem i to krótko. Po rozwiązaniu stosunku służbowego i przejściu na policyjną emeryturę moja żona nie mogła się pogodzić z faktem, iż jako radca prawny pracuję w domu i w sądzie a nie wychodzę codziennie na 7 do pracy. W tym też czasie przemoc psychiczna z jej strony znacząco się nasiliła. Praktycznie codziennie mówiła do mnie cyt. Ty nieudaczniku, debilu imbecylu. Przy dzieciach wyzywała mnie od chujii itp. Często w takich atakach na mnie brała udział jej matka, choć ona nie znieważała mnie a tylko na mnie krzyczała przeraźliwym piejącym głosem. Mimo iż to ja mając więcej czasu w domu gotowałem obiady i sprzątałem oraz robiłem zakupy, to zawsze z każdego błahego powodu byłem przez żonę atakowany. Przykładowe zdania: Co to za gówno zrobiłeś, Nawet debil o tym wie, ty imbecylu, nieudaczniku ja więcej zarabiam od ciebie, zrobiłeś zakupy za 200zł durniu a bułki tartej nie kupiłeś, idioto czy ty wiesz jak ma wyglądać pomidor, pojebie kto grzeje pierogi w mikrofalówce, nieudaczniku nawet byś obcej kobiety nie bzyknął taki z ciebie bezjajowiec. I faktycznie w przeciwieństwie do mej żony ja jej nigdy nie zdradziłem. Gdy była na urodzinach Tomasza Winkowskiego w piwialni TOGAR ja pilnowałem 1 roczego synka. Ona wróciła nad ranem i powiedziała, że solenizant zabrał ją do swego sklepu i próbował wykorzystać. Udałem się do tego ostatniego by się z nim rozmówić. On powiedział mi, że posiadł mą żonę gdyż ona tego chciała i nie było żadnego zgwałcenia. Obok znęcania psychicznego coraz częściej stosowała przemoc fizyczną w postaci uderzenia w głowę czy twarz. Nie miało to jednak regularnego charakteru. Nie mogłem się pogodzić z takim pomiataniem mej osoby i powoli popadałem w stany lękowe. Początkowo radziłem sobie z tym lekami ziołowymi jak Persen Forte czy Deprim. Później okazały się one za słabe. Zacząłem prosić mego brata by dawał mi swoje tabletki na uspokojenie. On mi je dawał. Ostatecznie lekarz przepisała mi lek będący polskim odpowiednikiem preparatu PROSAC. Następnie obok przemocy ze strony żony i jej matki do akcji włączył się brat mojej żony, który za każdym razem gdy wypił, szarpał i groził że mnie załatwi albo połamie. Doszło do tego że będąc u nas w mieszkaniu zaatakował mnie. By go nie uszkodzić spryskałem go gazem łzawiącym i uciekłem z domu by się uspokoił. On szukając mnie wszedł na balkon mego ojca i krzesłem powybijał mu szyby. Według mnie wszystkie te zachowania były inicjowane przez Wioletę Bukowską. Niejako w tych samych ramach czasowych ma żona wzbogaciła swój katalog obelg i zaczęła obok innych zniewag regularnie nazywać gównem albo zwykłym gównem. Ciągłe poniżanie, permanentny atak ze strony żony i jej rodziny wywoływał u mnie szybki stopniowy spadek samooceny. Stawałem się pozbawionym chęci życia, przygnębionym z lękowym nastrojem. Wtedy to zauważyłem, że piwo podnosi mi nastrój i samopoczucie. Po tym jak złapałem ją infragrantii na zdradzie z niejakim Jackiem Sulewskim moja żona nawet zalecała mi większe spożycie piwa abym się jej niewiernością nie udręczał. I tak proporcjonalnie do rozwoju załamania nerwowego i dla odreagowania PTSD rosła również ilość spożywanego przeze mnie piwa, które coraz mniej łagodziło me stany lękowe. Przemoc psychiczna wraz z rzadszą fizyczną ze strony mej żony powodowała, że byłem coraz bardziej zdołowany, nerwowy i pełen lęków. Jakby na dokładkę żona powiedziała mi, że zdradziła mnie z Jackiem Sulewskim bo on świetnie liże i ma jaja bzykając cudze żony... To jeszcze bardziej mnie dobiło. Byłem rozbity, przerażony a czasami apatyczny. Jednak nie zdiagnozowano u mnie jeszcze wtedy depresji. Ukrywałem swe dolegliwości i utrzymywałem w tajemnicy przed znajomymi fakt znęcania się nade mną przez żonę. Uważałem, że to nie męskie dać się tak traktować kobiecie i było mi wstyd o tym mówić. Jedyną osobą, która znała prawdziwy stan rzeczy był mój ojciec. W grudniu 2011r. uległem wypadkowi. W jego wyniku stałem się iwalidą. Przez pewien czas z dużym stopniem niedołężności. Z oczywistych powodów wyzwiska typu nieudacznik, niedorajda czy bezjajowiec bolały mnie wtedy jeszcze mocniej, a niestety nadal były wobec mnie kierowane. Narastająca frustracja i lęk ostatecznie przerodziły się w depresję, którą u mnie zdiagnozowano. Nie tylko straciłem sens życia ale odczuwałem permanentny ból egzystencji. W tym amoku utraciłem kontrole nad spożyciem alkoholu. Tylko on dawał mi znieczulenie i pozwalał zasnąć. Niestety wcześniej zachęcająca mnie do rozmywania rogów piwem żona znalazła sobie następny pretekst do nieustannych ataków na mnie i szykanowania mnie. Jej agresja wzrosła. Częściej zdarzało się jej uderzyć mnie, a raz ugryzła mnie w kciuka do samej kości. Mój stan zdrowia psychicznego był pozbawiony motoryki. Byłem wycofany i wylękniony. To prowokowało żonę do ataków, które jeszcze bardziej dewastowały moje zdrowie psychiczne. I tak koło się zamykało. Żona wg Pani Doroty Werner jest osobą toksyczną gdyż wychowała się w przemocy domowej gdzie ojciec bił zarówno ja jak i jej matkę. Wiolecie złamał nawet nos. Ofiara przemocy domowej jest predestynowana do dwóch przeciwstawnych ról społecznych. Albo będzie ofiarą przemocy albo jej sprawcą. Ma żona z zapędami despotycznymi przyjęła tą drugą postawę.
UZUPEŁNIENIE

W lecie 2014r. do metod właściwych przemocy domowej czyli 4 ścian moja żona dodała nową metodę. Gdy szliśmy razem na spotkanie z koleżanką tj. Jolantą Michalewską na osiedlu Różanym jakieś 80 metrów od pubu TOGRAR na moją wypowiedź, iż nie zgadzam się z poglądami politycznymi Krzysztofa i Agnieszki Zalewskich odbiegła ode mnie na 25-30 metrów i na cały głos krzyczała wulgarne obelgi w mym kierunku mając przy tym rękoma . Krzyczała cyt. Ty chu..u, skurw.....u, pierd ..lę cię. Miało to miejsce na osiedlu na którym się wychowałem i ludzie mnie tam znają. W tamtej chwili mnóstwo gapiów zatrzymało się by słuchać tego monologu... To zdarzenie spowodowało, że chwilowa poprawa mego zdrowia psychicznego ustąpiła i nastąpił regres w stan beznadzieji. Gdy w tym stanie i nadużywałem alkoholu opadła mi motoryka i byłem całkowicie wycofany z objawami fobii społecznej. Widząc mój kryzys ma żona podczas gdy spałem obstawiła moje łóżko mnóstwem zgrzewek z piwem Wojak Mocne. Wiedząc, że mam problem z osobowością i mocny imperatyw do piwa liczyła pewnie, że łapczywie wypiję dużą ilość alkoholu co w połączeniu z lekami psychotropowymi doprowadzi do przedawkowania i rozwiązania jej problemu z niechcianym mężczyzną... Pewnego razu gdy była pod wpływem alkoholu zaczęła wyzywać nasze dzieci od skurw.....ów. Ze łzami w oczach zapytałem się dlaczego tak mówi. W odpowiedzi poleciały wulgarne inwektywy w moim kierunku i powiedziała mam ich dość a ciebie i tak wypierd...lę z tego mieszkania. Dowodem na to że nie żartowała jest postępowanie o podział majątku wspólnego przed SR Dzierzoniów gdzie wniosła o przyznanie jej tytułem darmym praktycznie bez spłaty całego naszego mieszkania. Mi zaproponowała w ramach spłaty wątpliwe, iluzoryczne i nierealne do uzyskania wierzytelności od AXA Direct. Świadkiem jej agresji może być Agnieszka Zalewska, której mój syn Gracjan potwierdził fakt wyzywania go przez matkę. By mi dokuczyć żona po powrocie z siłowni opowiadała mi, że trener ją dotykał a ona taka spocona.. Tym potem tylko się ,martwiła. Gdy byłem w stanie silnej depresji Wioleta Bukowska bezprawnie wyprowadziła i przywłaszczyła stanowiącą mój majątek osobisty kwotę 181170,18zł na bliżej nieznany mi rachunek bankowy. Po interwencji mojego ojca, który w rozmowie z naszą wspólną znajomą Agnieszką Zalewską, powiedział jej, że moja żona nie tylko mnie zdradza ale też zagarnęła moje pieniądze, bojąc się o całkowitą utratę już jej nadszarpniętej reputacji, moja była żona przelała z powrotem na nasze wspólne konto kwotę 100 000zł. Do dnia dzisiejszego nie zwróciła mi zagarniętych 81170,18zł. !!!! Zapytana przeze mnie kiedy odda mi resztę powiedziała, że nie odda mi tych pieniędzy bo ona musi się ustawić w życiu a pod mostem mieszkać nie będzie. Pokazywała mi, że ona tu rządzi i decyduje o całym moim życiu. Przy tym nieistotne dla sprawy ale bolące mnie były jej ciągłe uwagi, że ona mnie tak nienawidzi bo jestem zwykłym gównem.... W apatii i braku motoryki wynikających z depresji nie miałem siły aby zawiadomić organy ścigania o przywłaszczeniu mego majątku osobistego. Poza tym było mi wstyd, że jako prawnik znany w Dzierżoniowie mam za żonę taka kobietę.... W mojej obecności dawała się trzymać za pośladki przez kolegę Krzysztofa Zalewskiego niejakiego Maruszaka. Gdy się odezwałem powiedziała że wracają z kolegą do domu a ja mogę iść za nimi... Doprowadziło to do takiego pogorszenia stanu psychicznego, że występował już tylko ból istnienia i ciągłe myśli samobójcze. Miałem przeświadczenie że jestem bezwartościowym człowiekiem, zwykłym gównem a poślubiona przeze mnie kobieta okazała się mym katem i największym wrogiem. Prostuję jedynym. Innych nie mam. Gdy w dniu 17 lutego 2015r. obudziłem się to zacząłem żalić się żonie na uczucie pustki w głowie, ból egzystencji i że nie chce mi się w tym stanie żyć, powiedziała do mnie cyt. „Co z ciebie za mężczyzna? Masz leki to się otruj, albo się powieś. To zdołowało mnie do reszty. Po jej wyjściu do pracy udałem się do łazienki z paska od szlafroka zrobiłem pętlę, którą przyczepiłem do wysoko usytuowanego kaloryfera i powiesiłem się. Ocknąłem się na podłodze z siniakami na ciele, bruzdą wisielczą i pętlą na szyi ale żywy!!! Zauważyłem, że pasek przywiązany do kaloryfera urwał się pod moim ciężarem. Wezwane przez żonę pogotowie zabrało mnie do szpitala psychiatrycznego. Wreszcie uwolniła się ode mnie na czas hospitalizacji. Ale jej pomysłowość poszła dalej. Nie zabiłem się w szpitalu, wcześniej nie zapiłem podkładanym przez nią alkoholem, to niejako ograniczyła mą wolność zabudowując przejście między poziomami naszego mieszkania dwukondygnacyjnego. Zostałem uwięziony w części na przyziemiu bez dostępu do kuchni, lodówki, pralki a przede wszystkim od dzieci... To był wyrafinowany plan by nękając mnie w ten sposób sprowokować kolejną próbę samobójczą. Jednocześnie zaczęło się wzywanie do mnie policji na bezpodstawne interwencje, rzucanie adresowanych do mnie przesyłek w błoto itp. Gdy próbowałem porozmawiać ze stojącym na balkonie synem Kamilem, wybiegła do niego Wioleta Bukowska i krzyczała na cały głos, cyt. Nie będziesz rozmawiał z tym psycholem to zwykły czub jest.. Po czym szarpiąc go wepchnęła go do mieszkania.

Sławomir Bukowski