Zamknięty ośrodek leczenia uzależnień od narkotyków - kiedy pobyt stacjonarny ma sens?

Rodzina osoby uzależnionej od narkotyków często dochodzi do podobnego momentu. Były rozmowy, obietnice, kilka dni abstynencji, czasem psycholog albo wcześniejsza terapia. Przez chwilę sytuacja wygląda lepiej, a później wszystko zaczyna się od początku.

Wtedy pojawia się pytanie: czy potrzebny jest zamknięty ośrodek?

Odpowiedź nie zależy wyłącznie od tego, jak długo ktoś bierze narkotyki albo jakiej substancji używa. Znaczenie ma przede wszystkim utrata kontroli, wcześniejsze próby przerwania używania, środowisko pacjenta, jego stan psychiczny i fizyczny oraz to, czy leczenie prowadzone bez zmiany otoczenia ma realną szansę być kontynuowane.

W przypadku rozwiniętego uzależnienia odpowiednio dobrane leczenie narkomanii może obejmować pobyt stacjonarny, terapię indywidualną i grupową oraz przygotowanie pacjenta do funkcjonowania po opuszczeniu ośrodka. Nie każdy potrzebuje jednak takiej samej intensywności leczenia.

Co właściwie oznacza „zamknięty ośrodek”?

To określenie jest bardzo popularne, ale bywa mylące.

Najczęściej osoba szukająca „zamkniętego ośrodka leczenia narkomanii” ma na myśli ośrodek stacjonarny, w którym pacjent mieszka przez cały okres podstawowej terapii. Nie wraca po zajęciach do domu, nie funkcjonuje przez większość dnia w swoim dotychczasowym środowisku i uczestniczy w zaplanowanym programie terapeutycznym.

Nie oznacza to automatycznie placówki, w której dorosły pacjent jest fizycznie zamknięty i nie może jej opuścić.

To istotne, szczególnie dla rodzin, które pytają:

„Czy możemy go tam zawieźć i nie pozwolić mu wyjść?”

W przypadku dobrowolnego leczenia osoba dorosła musi uczestniczyć w terapii na zasadach określonych przez placówkę, ale sam pobyt stacjonarny nie jest równoznaczny z przymusowym pozbawieniem wolności.

Dlatego właściwszym określeniem jest często stacjonarny ośrodek leczenia uzależnień.

Dlaczego sama zmiana otoczenia czasami ma tak duże znaczenie?

Wyobraźmy sobie osobę, która próbuje przestać brać narkotyki, ale każdego dnia:

  • spotyka ludzi, z którymi wcześniej używała,
  • ma kontakt z dealerem,
  • wraca do miejsc kojarzących się z narkotykami,
  • przeżywa te same konflikty,
  • posiada nieograniczony dostęp do pieniędzy,
  • jest sama wieczorami,
  • po kilku godzinach silnego napięcia może zdobyć substancję w ciągu kilkunastu minut.

Terapia raz lub dwa razy w tygodniu może być wartościowa, ale przez pozostałą część czasu pacjent pozostaje dokładnie w środowisku, w którym wcześniej wielokrotnie wracał do używania.

Pobyt stacjonarny na pewien czas zmienia tę sytuację.

Nie dlatego, że sam brak dostępu do narkotyku leczy uzależnienie. Gdyby tak było, wystarczyłoby odizolować człowieka od substancji.

Znaczenie ma to, co pacjent robi w czasie tej zmiany otoczenia.

Kiedy terapia ambulatoryjna może wystarczyć?

Nie każda osoba używająca narkotyków potrzebuje pobytu stacjonarnego.

Terapia ambulatoryjna może być rozsądnym rozwiązaniem, jeżeli pacjent:

  • jest w stanie zachowywać abstynencję pomiędzy spotkaniami,
  • regularnie pojawia się na terapii,
  • nadal stosunkowo stabilnie funkcjonuje,
  • ma wspierające środowisko,
  • nie mieszka z osobami aktywnie używającymi substancji,
  • rzeczywiście realizuje ustalony plan leczenia,
  • potrafi ograniczyć kontakt z sytuacjami wysokiego ryzyka.

Ogromne znaczenie ma tutaj praktyka, a nie deklaracje.

Osoba uzależniona może szczerze mówić:

„Od poniedziałku zaczynam terapię i już nie biorę”.

Jeżeli jednak podobnych prób było kilkanaście i każda kończyła się w ten sam sposób, warto przestać oceniać sytuację wyłącznie przez pryzmat kolejnych obietnic.

Kiedy warto poważnie rozważyć leczenie stacjonarne?

Nie istnieje pojedynczy objaw oznaczający automatycznie konieczność wyjazdu do ośrodka.

Są jednak sytuacje, w których taka forma leczenia staje się szczególnie racjonalna.

Kolejne próby leczenia kończą się powrotem do używania

Pacjent chodził na terapię, próbował odstawić narkotyki, zmieniał psychologa albo obiecywał rodzinie, że tym razem sobie poradzi.

Mimo tego po kilku dniach lub tygodniach ponownie używa.

Nie oznacza to, że wcześniejsze próby były całkowicie bezwartościowe. Pokazują jednak, że dotychczasowa intensywność pomocy mogła być niewystarczająca.

Środowisko bardzo mocno sprzyja używaniu

Jeżeli większość znajomych pacjenta używa narkotyków, substancje są łatwo dostępne, a codzienność jest mocno związana z nałogiem, sama terapia może przegrywać z tym, co dzieje się przez pozostałą część tygodnia.

Czasowe opuszczenie tego środowiska pozwala rozpocząć zmianę w innych warunkach.

Pacjent nie potrafi utrzymać abstynencji nawet przez krótki czas

Jeżeli każda próba przerwania używania bardzo szybko kończy się kolejną dawką, potrzebna może być bardziej intensywna pomoc.

Trzeba przy tym odróżnić terapię od detoksykacji. Jeśli pacjent nadal aktywnie używa substancji albo po odstawieniu pojawiają się objawy wymagające wcześniejszej stabilizacji, przed rozpoczęciem właściwej terapii może być konieczny detoks narkotykowy.

Narkotyki zaczynają dominować nad resztą życia

Problemy mogą obejmować:

  • utratę pracy,
  • przerwanie nauki,
  • zadłużenie,
  • konflikty rodzinne,
  • kłamstwa i ukrywanie używania,
  • zaniedbywanie dzieci lub partnera,
  • problemy prawne,
  • ryzykowne zachowania,
  • znaczne pogorszenie zdrowia.

W pewnym momencie problem przestaje dotyczyć samego przyjmowania substancji. Cały sposób funkcjonowania zaczyna być podporządkowany uzależnieniu.

Współwystępuje kilka problemów jednocześnie

Sytuacja jest bardziej złożona, gdy pacjent używa wielu substancji, łączy narkotyki z alkoholem albo lekami, ma za sobą wcześniejsze przedawkowania lub dodatkowo doświadcza poważnych problemów psychicznych.

Wtedy powierzchowna odpowiedź:

„Powinien po prostu chodzić do psychologa”

może być niewystarczająca.

Potrzebna jest dokładna ocena całej sytuacji.

Detoks narkotykowy i pobyt w ośrodku to dwie różne rzeczy

To jeden z najczęstszych błędów popełnianych przez rodziny.

Ktoś przestaje brać narkotyki, przechodzi kilka trudnych dni i rodzina uznaje:

„Najgorsze już za nami”.

Fizyczne odstawienie substancji może być dopiero początkiem.

Detoks dotyczy przede wszystkim pierwszego okresu po zaprzestaniu używania i stabilizacji pacjenta. Terapia odpowiada na zupełnie inne pytania:

  • dlaczego człowiek wracał do używania,
  • co uruchamia potrzebę narkotyku,
  • jak reaguje na napięcie,
  • jak funkcjonuje w relacjach,
  • jak wygląda jego codzienne środowisko,
  • co zrobi, gdy ponownie pojawi się silny głód,
  • jak ma wyglądać jego życie po opuszczeniu ośrodka.

Dlatego zakończenie detoksu nie powinno być traktowane jako zakończenie leczenia.

Jak wygląda pobyt w stacjonarnym ośrodku leczenia narkomanii?

Programy różnią się pomiędzy placówkami, dlatego przed wyborem konkretnego ośrodka warto dokładnie sprawdzić, co rzeczywiście odbywa się podczas pobytu.

Zwykle dzień ma określoną strukturę.

Pacjent uczestniczy w terapii indywidualnej i grupowej, zajęciach psychoedukacyjnych, wykonuje zadania terapeutyczne i pracuje nad konkretnymi obszarami swojego funkcjonowania.

Stały rytm dnia również ma znaczenie.

W aktywnym uzależnieniu życie często staje się bardzo nieregularne. Sen, jedzenie, obowiązki i relacje zaczynają być podporządkowane używaniu albo zdobywaniu substancji.

Ośrodek wprowadza strukturę.

Nie jest ona celem samym w sobie. Ma stworzyć warunki, w których przez kolejne tygodnie pacjent może systematycznie zajmować się leczeniem.

Co właściwie robi się na terapii?

Dobra terapia narkomanii nie powinna polegać na wielokrotnym powtarzaniu pacjentowi, że narkotyki są szkodliwe.

Większość osób zgłaszających się do ośrodka doskonale wie, że substancje zniszczyły część ich życia.

Problem polega na tym, że sama wiedza nie wystarczyła, aby przestać.

Praca terapeutyczna może dotyczyć między innymi:

  • głodu narkotykowego,
  • rozpoznawania sytuacji wysokiego ryzyka,
  • sposobów radzenia sobie z napięciem,
  • relacji,
  • mechanizmów usprawiedliwiających powrót do używania,
  • zachowań impulsywnych,
  • konsekwencji nałogu,
  • odbudowywania odpowiedzialności,
  • planowania życia po terapii,
  • zapobiegania nawrotom.

Właśnie dlatego terapia uzależnienia od narkotyków jest czymś znacznie szerszym niż samo odstawienie substancji.

Ile trwa pobyt w zamkniętym ośrodku?

Nie ma jednej liczby dni, która byłaby odpowiednia dla każdego pacjenta.

Programy ośrodków mogą trwać kilka tygodni, a w innych modelach znacznie dłużej.

Przy wyborze placówki lepiej nie koncentrować się wyłącznie na pytaniu:

„Czy 4 tygodnie wystarczą?”

Ważniejsze jest:

„Co wydarzy się przez te 4 tygodnie i co pacjent zrobi po wyjściu?”

Sama długość pobytu nie gwarantuje rezultatu.

Zbyt krótki program może nie pozwolić na wykonanie potrzebnej pracy. Z drugiej strony dłuższy pobyt bez rzeczywistej terapii również nie rozwiązuje problemu.

Czy osoba uzależniona musi sama chcieć jechać do ośrodka?

To jedno z najtrudniejszych pytań dla rodzin.

Motywacja może być bardzo różna.

Ktoś może zgodzić się na wyjazd, bo partner zagroził odejściem. Ktoś inny boi się konsekwencji prawnych. Jeszcze inna osoba rzeczywiście ma dość używania, ale jednocześnie nie wyobraża sobie życia bez narkotyków.

Nie trzeba oczekiwać idealnej motywacji już pierwszego dnia.

Czym innym jest jednak niepewność i ambiwalencja, a czym innym całkowita odmowa jakiejkolwiek współpracy.

Rodzina może:

  • znaleźć placówkę,
  • zorganizować rozmowę,
  • pomóc w formalnościach,
  • jasno określić swoje granice,
  • przestać finansować konsekwencje używania.

Nie może natomiast wykonać terapii za pacjenta.

Co, jeśli osoba uzależniona odmawia leczenia?

Wielogodzinne awantury rzadko prowadzą do dobrej decyzji o terapii.

Znacznie więcej daje rozmowa o konkretnych faktach.

Zamiast:

„Zniszczyłeś nam całe życie”.

można powiedzieć:

„W ciągu dwóch miesięcy trzy razy straciłeś pracę, pożyczyłeś od nas 8 tysięcy złotych, a w zeszłym tygodniu znowu nie było z Tobą kontaktu przez dwa dni”.

Konkrety trudniej zignorować niż ogólne oskarżenia.

Rodzina powinna także zastanowić się, które konsekwencje uzależnienia od miesięcy bierze na siebie.

Jeżeli rodzice spłacają każdy dług, partner usprawiedliwia każdą nieobecność, a bliscy usuwają wszystkie skutki używania, osoba uzależniona może znacznie dłużej funkcjonować w przekonaniu, że sytuacja nie jest jeszcze naprawdę poważna.

Czy wyjazd daleko od domu jest lepszy?

Niekoniecznie.

Czasem znaczna odległość pomaga ograniczyć kontakt ze środowiskiem związanym z używaniem. Nie oznacza jednak, że najlepszy ośrodek musi znajdować się na drugim końcu Polski.

Znacznie ważniejsze są:

  • program,
  • kwalifikacje zespołu,
  • intensywność terapii,
  • zasady pobytu,
  • sposób pracy z pacjentem,
  • plan po zakończeniu leczenia.

Placówka znajdująca się stosunkowo blisko domu może mieć również zalety. Ułatwia kontakt z rodziną i organizację późniejszego etapu terapii.

Dla mieszkańców Dolnego Śląska leczenie stacjonarne może odbywać się także w ośrodku pod Wrocławiem, poza codziennym środowiskiem pacjenta, ale bez konieczności wyjazdu kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania.

Jak wybrać ośrodek leczenia uzależnienia od narkotyków?

Tu warto być wymagającym.

Ładny budynek i dobre zdjęcia nie mówią wiele o jakości terapii.

Przed przyjęciem pacjenta zapytaj:

Kto prowadzi terapię?

Jakie kwalifikacje mają osoby pracujące z pacjentami?

Jak wygląda normalny dzień?

Ile czasu rzeczywiście zajmuje terapia?

Czy odbywa się praca indywidualna?

Jak często?

Jak wygląda terapia grupowa?

Czy przed przyjęciem odbywa się kwalifikacja?

Placówka powinna chcieć wiedzieć, jakie substancje pacjent używa, w jakim jest stanie i czy wcześniej potrzebny jest detoks.

Co dzieje się w razie pogorszenia stanu pacjenta?

Jak ośrodek pracuje z nawrotami?

Co proponuje po zakończeniu pobytu?

Jeżeli odpowiedzi sprowadzają się do:

„Proszę przyjechać, wszystkim się zajmiemy”,

warto zadać więcej pytań.

Szczególnie ważne jest to, co stanie się po wyjściu

Pacjent może przez kilka tygodni funkcjonować bardzo dobrze w ośrodku.

Nie ma łatwego dostępu do narkotyków. Dzień jest zaplanowany. Regularnie uczestniczy w terapii. Otaczają go osoby świadome problemu.

Później wraca do domu.

Telefon nadal zawiera stare kontakty.

Znajomi nadal mieszkają w tej samej okolicy.

Problemy rodzinne nie zniknęły.

Stres w pracy wraca.

Pojawiają się pieniądze.

I właśnie wtedy zaczyna się najważniejszy test.

Dlatego dobry program powinien przygotowywać pacjenta do życia poza ośrodkiem, a nie wyłącznie do zachowywania abstynencji podczas pobytu.

Plan może obejmować dalszą terapię, grupy wsparcia, zmianę części dotychczasowego środowiska, pracę nad relacjami i konkretne zasady reagowania na pojawienie się głodu.

Kiedy sytuacja nie powinna czekać na wybór ośrodka?

Jeżeli występuje:

  • podejrzenie przedawkowania,
  • utrata świadomości,
  • problemy z oddychaniem,
  • silne zaburzenia świadomości,
  • ciężkie pobudzenie,
  • psychoza,
  • drgawki,
  • zachowanie zagrażające życiu,
  • myśli lub działania samobójcze,

priorytetem jest pilna pomoc medyczna.

W przypadku bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia należy zadzwonić pod numer 112 lub 999.

Wtedy nie ma znaczenia, który ośrodek ma najlepsze opinie albo kiedy rozpoczyna się turnus. Najpierw trzeba zabezpieczyć zdrowie i życie pacjenta.

Czy pobyt stacjonarny ma sens?

Tak, jeżeli odpowiada na rzeczywisty problem konkretnej osoby.

Ma szczególnie dużo sensu wtedy, gdy dotychczasowe próby leczenia w codziennym środowisku nie przynoszą efektu, pacjent wielokrotnie wraca do używania albo potrzebuje intensywnej pracy w bardziej uporządkowanych warunkach.

Nie jest jednak magicznym rozwiązaniem.

Ośrodek nie „naprawia” człowieka przez samo odseparowanie go od narkotyków.

Największa wartość pobytu pojawia się wtedy, gdy pacjent wykorzystuje ten czas na rzeczywistą terapię, zrozumienie swojego uzależnienia i przygotowanie konkretnego planu funkcjonowania po powrocie.

Jeżeli problem z narkotykami jest już na etapie, na którym kolejne samodzielne próby kończą się powrotem do używania, warto sprawdzić dostępne możliwości leczenia uzależnienia od narkotyków i wspólnie ze specjalistą ustalić, czy terapia stacjonarna będzie odpowiednim rozwiązaniem.